W tym skromnym obrazie i w jakże prostych i zrozumiałych słowach objawia się stwórczy i zbawczy plan Boży dotyczący nas ludzi.
Od razu nasuwają mi się słowa z Ewangelii św. Jana: "Tak Bóg umiłował świat, że swego Syna Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne" (J 3, 16). Słowa "umiłował świat" dotyczą tutaj nas "ludzi", bo ze względu na nas ludzi, istoty duchowe i materialne, potrzebna była także materia, którą Bóg stwarza z ogromnym rozmachem jako Kosmos, w którym nasza planeta Ziemia jest zaledwie małą kruszynką. A Bóg? W Nim jesteśmy, w Nim się poruszamy, jak mały dzidziuś w łonie swej matki, gdzie otrzymuje miejsce, pokarm, bezpieczeństwo i możliwość rozwoju. A kiedy się narodzi, wchodzi w nowy wymiar jeszcze mu nieznany, ale dobry dla niego. To samo z człowiekiem, kiedy po ziemskiej wędrówce umiera i wchodzi w "nowy wymiar" w świat Boży i z Bogiem na całą wieczność.
